Wracam do Europy. Było trudno przyzwyczaić się tutaj, a teraz boję się zetknięcia z północno-europejską i polską mentalnością. Ale myślę, że to, czego nauczyłam się przez 14 lat życia w Meksyku otworzy mi drogi:)
Oto czego mnie Meksyk nauczył:
1. Elastyczności czyli dostosowania się do niespodziewanych sytuacji, warunków, chaosu zamiast złościć się i walczyć z wiatrakami.
2. Cierpliwości, bo mañana może być za miesiąc, a „ahorita” może być nigdy…
3. Wdzięczności i doceniania tego co mam, bo technologie i wygody pierwszego świata są dostępne tylko dla niewielkiej populacji na ziemi.
4. Że nieperfekcyjność jest OK. Jako Polka pewnie sama często się łapiesz na dążeniu do perfekcyjności, na wymaganiu od innych, ale przede wszystkim od siebie. Boimy się wszechobecnej krytyki, dlatego się staramy. Pochwałami i akceptacją przez innych mierzymy swoją wartość… A w nowych czasach tak bardzo przyzwyczailiśmy się, że w Europie wszystko działa perfekcyjnie, że najmniejsze opóźnienie autobusu wywołuje frustrację…
5. Otwartości i uprzejmości, „dzień dobry i dziękuję”, zagadanie czy uśmiech jednają ludzi i otwierają drogi bardziej niż roszczeniowość. Będę próbować moich nowych zdolności negocjacyjnych 🙂
6. Że kobieta kobiecie może być siostrą a nie wilkiem i jest to piękne. Tutaj mówi się często hermana, siostro. Łączy nas biologia. Dlaczego rywalizujemy zamiast wspierać się i rozumieć?

